z zamkowych murów widać dachy...i bardziej nowoczesne elementy krajobrazu.
a wewnątrz na przykład:
w Avignonie tłoczno, najpierw ogromny problem ze znalezieniem kawałka miejsca do zaparkowania. oczywiście Elżbieta poprowadziła nas do samego centrum, aż za mury miejskie. parkingi zakorkowane, zero szans. odjechaliśmy od centrum, ok, jest miejsce, ale zero informacji - płatne? niepłatne? nikt wokół nie ma kwitków parkingowych, zostawiamy samochód jak jest. kilkuminutowy spacer średnio ciekawą okolicą, i...znaleźliśmy się w jakimś totalnym szaleństwie, wariactwie, labiryncie. w tym wszystkim - tłum ludzi w dziwnych strojach, perukach, maskach, wymalowanych, krzyczących, śpiewających, tańczących. i plakaty, wszędzie plakaty, na ulicach, na ścianach, płotach, drzewach.
w lipcu w Avignon jest festiwal teatrów - wszelakich.
atmosfera rozpusty, zabawy, winokobietyśpiew.
czy się zgubiliśmy w tym wszystkim po drodze do pałacu papieży? ALEŻ!
były tak niesamowite, że spytałam, czy mogę im zrobić zdjęcie:
a to już pałac papieży, od wewnątrz. taką kapliczkę mieli, skromną:
i od zewnątrz:
a ten pan się prezentował pod pałacem, myślałam, że jakaś kobra mu wyjdzie, ale nic.
za to ma kopytko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz