najpierw słońce, potem deszcz.
czyli - Gibraltar.
wjechałam.
tym czymś
na tą cholerną skałę.
oczywiście stałam w środku, z zamkniętymi oczami, kurczowo trzymając za rękę M. a na górze było...

bardzo daleko na dół;)

tak daleko, że zanim zeszliśmy, zdążyła się zacząć burza i pierwsze krople nas zmoczyły.
oraz dzika Afryka
i maupy były, dużo maupów!

maupy robiły maupie figle.


w mieście natomiast były koty.
rudy się przyszedł przytulić, czarny zachowywał dystans.
oraz zamek jeszcze był.
i jeszcze był meczet, na samym końcu Gibraltaru (ale mam kijowe zdjęcie, więc nie pokażę;)).
czyli - Gibraltar.
wjechałam.
tym czymś

oczywiście stałam w środku, z zamkniętymi oczami, kurczowo trzymając za rękę M. a na górze było...




oraz dzika Afryka









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz